Ochrona zatok przed chłodem i stanami zapalnymi
Zatoki przynosowe są niezwykle wrażliwe na gwałtowne zmiany temperatury i mroźny wiatr. Kiedy wychodzisz na dwór bez czapki, lodowate powietrze bezpośrednio chłodzi okolicę czoła i oczodołów. Powoduje to obkurczanie się naczyń krwionośnych, spadek lokalnej odporności błon śluzowych oraz ułatwia namnażanie się patogenów. W efekcie może dojść do bolesnego i przewlekłego zapalenia zatok, które lubi nawracać przy każdej zmianie pogody.
Zdrowie uszu i profilaktyka infekcji
Skóra pokrywająca małżowiny uszne jest bardzo cienka, a tkanka podskórna w tym miejscu praktycznie nie występuje. Uszy nie posiadają zatem naturalnej warstwy izolacyjnej z tłuszczu i błyskawicznie reagują na mróz. Wychłodzenie ucha wywołuje skurcz naczyń, co drastycznie osłabia jego ukrwienie i obniża miejscową obronę przed bakteriami. Choć sam wiatr bezpośrednio nie wywołuje zapalenia ucha środkowego, to skrajne wychłodzenie stymuluje dotkliwy ból i otwiera drogę do rozwoju infekcji.
Ryzyko zapalenia nerwów czaszkowych
Neurolodzy regularnie przypominają o poważnym zagrożeniu wynikającym z braku czapki podczas silnego, lodowatego wiatru. Ekspozycja głowy i twarzy na mróz może wywołać nerwobóle, w tym bardzo bolesne zapalenie nerwu trójdzielnego, którego impulsy bywają porównywane do porażenia prądem. W skrajnych przypadkach silne wychłodzenie nerwu twarzowego prowadzi do tzw. porażenia Bella, objawiającego się m.in. opadaniem kącika ust i problemami z domknięciem powieki. Leczenie takich schorzeń jest długotrwałe i uciążliwe.
Bóle głowy z zimna (naczyniokurczowe)
Z pewnością znasz ten ostry, pulsujący ból głowy, który pojawia się chwilę po wyjściu na mróz bez nakrycia głowy. Jest to fizjologiczna reakcja obronna organizmu: niskie temperatury powodują gwałtowny skurcz naczyń krwionośnych w obrębie skóry głowy. Organizm próbuje w ten sposób zatrzymać ciepło, jednak nagłe zwężenie i późniejsze rozszerzenie naczyń (np. po wejściu do ogrzewanego pomieszczenia) wywołuje silny, migrenowy ból.
Kondycja włosów i skóry głowy
Z punktu widzenia dermatologicznego, brak czapki zimą szkodzi również samym włosom. Skurcz naczyń krwionośnych wywołany zimnem ogranicza dopływ krwi, a wraz z nią tlenu oraz cennych substancji odżywczych do mieszków włosowych. W efekcie pasma stają się matowe, łamliwe i znacznie szybciej wypadają.
Ciepła, dobrze dopasowana czapka to zatem nie tylko wyraz stylu i manifest przywiązania do swojej okolicy, ale przede wszystkim bezwzględna konieczność zdrowotna. Warto o tym pamiętać, zanim kolejny raz wybiegniesz z domu w chłodny dzień!